KONTAKT O KLUBIE CZŁONKOWIE STARTOWISKA WYPRAWY / ZDJĘCIA SPORT SEKCJE AKTUALNOŚCI LINKI SPONSORZY  
.
XC-Brazylia − aktualności:
03.12.2008 − Podsumowanie
30.11.2008 − Rekord
26.11.2008 − Zawody
19.11.2008 − Pierwsze loty
11.11.2008 − Plan wyjazdu

XC-Brazylia − galeria zdjęć
REFLEKSJE I OGÓLNE WRAŻENIA PO POWROCIE




03.12.2008
Zdecydowanie startowisko przy mieście Quixada w Brazylii to dla mnie najlepsze miejsce na ziemi do pokonania rekordowych odległości. Bardzo wczesny start (7 godzina, już termika działa, choć nie za bardzo wiadomo dla czego, bo przecież słońce ledwo wylazło zza horyzontu), możliwy bardzo długi lot nawet 12h, stabilna siła i wiatr nie zmieniający kierunku podczas lotu na duże odległości, warun, który w listopadzie jest codziennie (czasami za dużo wieje, żeby latać, ale niebo wygląda cudnie), oraz perfekcyjna organizacja latania na miejscu.

Jednak nie jest to miejsce dla początkujących pilotów z małym doświadczeniem. Teren miejscami jest górzysty, więc znalezienie się w niewłaściwym miejscu przy mocnym wietrze może być niebezpieczne. Lądowanie pośród krzewów Catinga to szansa na kilkugodzinną wycieczka z glajtem w 50 stopniowym upale. Początek dnia to niska podstawa, więc jedna niewłaściwa decyzja może posadzić na ziemi. Najmocniejsze noszenie jakie miałem to było 7m/s. Przeciętnie 3-4. Słyszałem o 10 nisko przy ziemi. W czasie lotu w ciągu dnia często widać na dole odchodzące dust-devile z wypalonych miejsc. Turbulencje przeciętne dałbym może 6 na 10 punktów. Start niejednokrotnie odbywa się w warunkach wietrznych, gdzie byłoby dobrze, aby skrzydło przebijało się pod wiatr (było jedno skrzydło dhv 2 które widać było, że miało kłopoty; reszta to 2-3 i comp). Ludzie bardzo przyjaźnie nastawieni (choć raz do mnie przyszedł gość z kosą na sztorc i kanistrem benzyny). Kompletny brak asfaltowych dróg. Większość to dziurawe drogi szutrowe pomiędzy wioskami i mniejszymi miastami. Zwykle trzeba poprosić lokalnego gaucho, aby podrzucił cię na swym stalowym rumaku gdzieś do głównej drogi. Oczywiście nikt nie mówi po angielsku więc rozmówki polsko-portugalskie mile widziane.

Raczej wyprawa na tydzień nie ma większego sensu. Każdy musi się zaaklimatyzować. Temperatura, zmiana czasu, inne bakterie niż w Europie - to zwykle 2-3 dni. Jeden lub dwa dni, będzie za mocno wiało. Jak się chce coś zawalczyć to 2 tygodnie minimum (efekty na pewno się pojawią).

Organizacja na miejscu perfekt. Hotel zorganizowany pod latających, ekipa na starcie, szybka zwózka z przelotu. Ceny na miejscu takie same jak w Europie.
Zasięg telefonów komórkowych tylko przy dużych miastach (w mniejszych karta telefoniczna i telefon publiczny).
Latanie i widoki: ehhh tego nie da się opisać to trzeba poczuć osobiście na miejscu - polecam.
Niestety nasza druga połowa jak z nami pojedzie nie będzie miała co robić na miejscu. W dzień za ciepło, żeby gdzieś pójść a w zasadzie nie ma gdzie, wieczorem nie pójdzie, bo wlezie w jakiegoś pająka (widziałem na drodze takiego wielkości dłoni).
Cena wyjazdu? hmm najdroższy jest bilet, nam udało się go kupić za 4600zł. Następne koszy to obsługa na miejscu i hotel. Dzień takiej pełnej opcji 100 euro. Oczywiście można mieszkać na mieście i nie korzystać ze zwózki a wracać stopem, tyle, że nie koniecznie się wróci na następny dzień. Filip Jagła w ten sposób spędził tam miesiąc i jakoś dał radę więc w sumie czemu nie.
Jeżeli ktoś jest pilotem, który lata nienajgorzej i ma ochotę na wielką przygodę oraz pokonywanie dużych odległości, to jest to miejsce dla niego.

Na koniec chciałem podziękować wszystkim, którzy pomogli mi w tym wyjeździe.

Po pierwsze mojej drugiej połowie, która zawsze trzyma za mnie kciuki na wyjeździe.
Piotrowi Pawłowskiemu, który był bardzo dobrym towarzyszem. Peson bez Ciebie ta wyprawa nie doszła by do skutku. Dzięki, że mnie na nią wyciągnąłeś.
Firmie SOL Paragliders i Rusłanowi Bushchakowi, którzy wyposażyli mnie w sprzęt na wyjazd.
Szymonowi Gorskiemu, który mimo, że ostatnio nie lata to jest dalej z nami w takich chwilach.
Karkonoskiemu Klubowi Paralotniowemu za prowadzenie relacji i również za wsparcie finansowe.

Mam nadzieję, że jeszcze do Brazylii wrócę.
Pozdrawiam wszystkich Marcin Gorayski.

przygotował Marcin Gorayski

STRONA GŁÓWNA   |   MAPA STRONY   |   WEBMASTER   |   ANCYK © 2006   
 

MUZYCZNE RADIO

NADLEŚNICTWO ŚNIEŻKA